
Nie mam genu odpowiedzialnego za poczucie, że się nie da
Tytułowe zdanie dobrze oddaje podejście do życia, pracy i przywództwa, o którym opowiada kolejna bohaterka wywiadów w cyklu „Prawnicy z pasją” – Katarzyna Zuzanna Zadykowicz – radczyni prawna specjalizująca się w prawie zamówień publicznych, partnerka w Kancelarii Radców Prawnych Bieluk i Partnerzy, społecznie zaangażowana liderka, która znalazła się w gronie laureatek zestawienia TOP 25 Women Lawyers in Business by Forbes 2025. Przygotujcie się na potężną dawkę energii!
Dzień dobry, dziękujemy za przyjęcie zaproszenia do rozmowy. Na wstępie gratulujemy wyróżnienia i obecności na liście „25 prawniczek w biznesie 2025 r.” magazynu Forbes oraz Fundacji Women in Law. Pani biogram i aktywność naprawdę robią wrażenie! Cofnijmy się jednak na chwilę do początków Pani kariery – co zadecydowało o wyborze prawniczej ścieżki kariery, a w dalszej perspektywie zawodu radczyni prawnej?
Pomysł, żeby iść na prawo wykiełkował w okolicach 6. klasy szkoły podstawowej. Zainspirowana serialami o tematyce kryminalnej postanowiłam zostać prokuratorką. Byłam bardzo konsekwentna, gdyż na studiach prawniczych wybrałam specjalizację karną, a pracę magisterską broniłam z kryminologii. Przypadek sprawił, że po trzecim roku studiów trafiłam na wakacyjne praktyki do małej (jednoosobowej) kancelarii radcowskiej i zostałam tam na dłużej. Potem była kolejna kancelaria – wszędzie zajmowałam się prawem cywilnym i administracyjnym, więc wybór aplikacji radcowskiej był naturalną konsekwencją.
Od ponad dwóch dekad realizuje się Pani zawodowo w obszarze prawa zamówień publicznych i procesów inwestycyjnych – czyli w dziedzinie wymagającej nie tylko doskonałej znajomości prawa, ale też dużej odporności na zmienność regulacyjną i presję projektową. Co sprawiło, że właśnie ten kierunek stał się Pani główną specjalizacją?
Ponownie przypadek – w kancelarii, w której dziś jestem partnerem, zaczynałam jako aplikantka i zostali mi przydzieleni klienci, którzy coraz częściej występowali w zamówieniach publicznych. Mam wrażenie, że to najpowszechniejsza ścieżka wyboru specjalizacji: potrzeba załatwienia sprawy generuje potrzebę pozyskania wiedzy w danej specjalizacji. Zadowolony klient przyprowadza następnego.
Branża budowlana funkcjonuje pod dużą presją – rosnące koszty, napięte harmonogramy i coraz bardziej wymagające regulacje środowiskowe zmieniają sposób prowadzenia inwestycji. Czy w tych warunkach dostrzega Pani jakieś wyjątkowo nowe ryzyka lub dylematy, których wcześniej nie było? Jak w praktyce znaleźć równowagę między efektywnością kosztową a rosnącymi oczekiwaniami w obszarze zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności biznesu?
To bardziej pytanie do moich klientów, którym się udaje z powodzeniem funkcjonować w tym biznesie. Z mojego doświadczenia natomiast wynika, że w branży budowlanej, jak w każdej innej, wygrywają profesjonaliści, a zatem ci, którzy należycie przygotowują/wyceniają swoje produkty/usługi, którzy zatrudniają doświadczonych i wysoko kwalifikowanych doradców, w tym prawników. Nie sztuka mieć wielu prawników, sztuką jest zatrudnić doświadczonego w danej branży (tu – budowlanej) prawnika, który zna ten rynek i nie będzie hamulcowym inwestycji, powodowany strachem, płynącym z braku wiedzy czy doświadczenia.
Co do zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności biznesu – jeżeli cele te przyświecają przedsiębiorcy realnie, to znaczy, jeżeli stawia je sobie z potrzeby „serca”, a nie w wyniku nakazów płynących z dyrektyw, to nie będą one przeszkadzały w prowadzeniu działalności. W każdym biznesie pracują ludzie, a zrównoważony rozwój zawsze jest w interesie ludzi. Zatem ci przedsiębiorcy, którzy to rozumieją, wygrają.
Zwracam też uwagę, że jakiś czas temu UE „zamroziła” wdrażanie przepisów w tym zakresie, widząc, jak dalece polityka nakazów ESG czyni gospodarkę europejską niekonkurencyjną w stosunku np. do gospodarek chińskiej czy amerykańskiej, które zrównoważony rozwój traktują z pobłażliwością, jako wymysł Starego Kontynentu. Polityka ta wymaga na pewno rewizji.
Jako doradczyni społeczna Marszałka Województwa Podlaskiego ds. zrównoważonego rozwoju ma Pani realny wpływ na kształtowanie strategii zrównoważonego rozwoju regionu i współpracę z różnymi interesariuszami. Jak z tej perspektywy wygląda dziś zderzenie idei zrównoważonego rozwoju z praktyką? Jakie wyzwania są najtrudniejsze?
Najtrudniejsze jest uświadomienie przedsiębiorcom długo funkcjonującym na rynku, korzyści płynących ze zrównoważonego rozwoju zarówno dla ich przedsiębiorstw, jak i dla społeczności lokalnych, w których funkcjonują. Wielu przedsiębiorców, zwłaszcza z pokolenia 60+, przez korzyść rozumie zysk na rachunku swojej firmy. I to szybki zysk. Nie patrzą długofalowo, nie biorą też pod uwagę prostego faktu, że korzyści płynące z wdrażania zmian w obszarach ESG w ich firmie, przynoszą realne korzyści całej społeczności „okalającej” ich biznes. A to pociąga za sobą kolejne korzyści i rozwój.
Prawo zamówień publicznych i procesy inwestycyjne to obszary, w których precyzja i timing decydują o powodzeniu całego projektu. Dziś coraz silniej przenikają się też one z technologią — od cyfryzacji procedur po wykorzystanie narzędzi wspierających analizę i zarządzanie procesem. Jak z Pani perspektywy ta transformacja zmienia codzienną praktykę – zarówno po stronie prawników, jak i biznesu? Gdzie widzi Pani największe korzyści, a gdzie pojawiają się nowe ryzyka, np. w kontekście cyberbezpieczeństwa, odpowiedzialności czy nadmiernego zaufania do systemów?
Z mojego punktu widzenia cyfryzacja procesu budowlanego jest absolutnie nieunikniona, a wprowadzanie na przykład technologii BIM do projektowania i budowania pozwala na ograniczenie błędów projektowych. Jednak w samej prawnej obsłudze procesu budowlanego, która w moim przypadku zaczyna się często na etapie projektowania postępowania przetargowego, a więc i projektu umowy, głównym narzędziem wspierającym analizę jest moje doświadczenie w prowadzeniu inwestycji na wszystkich szczeblach wykonawstwa. To pozwala ograniczać ryzyka i rozwiązywać problemy na bieżąco.
Poza praktyką prawniczą od kilku lat prowadzi Pani niezwykle dynamiczne i angażujące (według opinii uczestników) zajęcia w ramach studiów podyplomowych Inżynier kontraktu na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Skąd ta energia w podejściu do nauczania i jak doświadczenia z sali rozpraw przekłada Pani na pracę ze studentami? Czego – poza wiedzą – chce ich Pani nauczyć, przygotowując do odpowiedzialnych decyzji w tej wymagającej branży?
O! To moja ulubiona aktywność dydaktyczna – to też MBA w budownictwie na Łazarskim i roboty budowlane w zamówieniach publicznych na Podyplomowym Studium PZP na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Tam studiują praktycy, którzy przychodzą z ogromem doświadczeń i problemów, a które możemy rozwiązać w trakcie zajęć.
Energia w podejściu do nauczania nie bierze się z sali rozpraw, bo tej staram się unikać. Energię daje możliwość podzielenia się doświadczeniem płynącym z bieżącego rozwiązywania problemów w toku inwestycji bez konieczności „lądowania” w sądzie. A poza tym staram się wszystkim uczestnikom studiów – zarówno przedstawicielom zamawiających, jak i wykonawców, przypominać, że jedni i drudzy mają wspólny cel: zrealizować obiekt. Warto więc współpracować.
W Pani wypowiedziach wybrzmiewa silna potrzeba inicjowania zmian i działania. Pani realny wpływ na otoczenie potwierdza i docenia też miejsce w gronie TOP 25 Women Lawyers in Business by Forbes 2025. Skąd czerpie Pani siłę i motywację do bycia liderką? I czy – z Pani perspektywy – dzisiejszy rynek i otoczenie biznesowe potrzebują innego, być może bardziej kobiecego stylu przywództwa?
Siła i motywacja do działania pochodzi z potrzeby dokonywania zmian i głębokiego przekonania co do poczucia sprawczości. Wiem, co trzeba zmienić, ale to wiedzą wszyscy zainteresowani. Ja jednak mam pewien „deficyt” – mianowicie nie mam genu odpowiedzialnego za poczucie, że „się nie da”. A skoro nie wiem, że „się nie da”, to podejmuję wyzwanie i to robię. Tak jest z wieloma inicjatywami związanymi z wdrażaniem dobrych praktyk biznesowych w jednostkach sektora finansów publicznych, tak jest ze zmianami interpretacji przepisów, czy projektami nowelizacji ustaw. Nie jestem jednak w tym sama – funkcjonuję w określonym środowisku, które daje mi siłę, bo wspiera moje działania, podejmuje moje inicjatywy, nawet te, czasem identyfikowane (na początku) jako niewykonalne.
Mimo wielu inicjatyw wspierających równouprawnienie mnóstwo kobiet wciąż pozostaje poza głównym nurtem decyzji biznesowych. Jako prezeska Fundacji Wybieram Kobiety, która działa na rzecz wsparcia i aktywizacji kobiet w edukacji, zawodowo i społecznie, mówi Pani wprost o frustracji związanej z marnowaniem kobiecych talentów przez stereotypy. Jak codzienna działalność fundacji realnie pomaga kobietom przełamywać te bariery?
Fundację tworzą liderki w swoich branżach, z których wszystkie pracują zawodowo, a zatem nie jest to działalność społeczna na pełen etat. Wydarzenia, które organizujemy, nasza aktywność w ciałach doradczych, mają na celu przede wszystkim pokazywanie wysokich kompetencji kobiet, w świecie wciąż zdominowanym przez mężczyzn.
Punktujemy nierówności, proponujemy konkretne rozwiązania problemów – to wszystko brzmi dość ogólnie, ale aktywność Fundacji to przede wszystkim praca jej Fundatorek i osób wspierających Fundację nad budzeniem społeczeństwa obywatelskiego. Dążymy do upowszechnienia myślenia, że kobieca perspektywa musi być brana pod uwagę na każdym szczeblu podejmowania decyzji w społeczeństwie, w którym kobiety stanowią ponad 52% składu.
Pochodzi Pani z Podlasia, regionu o bogatej kulturze i historii. Jako wiceprezeska Stowarzyszenia Przyjaciół Ulicy Warszawskiej w Białymstoku – inicjatywy, która ożywia tę historyczną ulicę – wspiera Pani swoją lokalną społeczność. Korzenie są ważne w pracy prawniczki? Co w pracy w stowarzyszeniu daje Pani najwięcej radości i satysfakcji?
Jestem Białostoczanką w piątym pokoleniu. I to ogromna zaleta, ponieważ jesteśmy wypadkową różnych kultur, genów różnych narodowości i wielu doświadczeń. To winno pomagać w budowaniu wyjątkowo różnorodnej wspólnoty. Tymczasem różnie z tym bywa, w związku z promocją polityki narodowościowej.
Stowarzyszenie Przyjaciół ulicy Warszawskiej powstało, żeby łączyć ludzi, ale nie tylko z ulicy Warszawskiej – tu nam było najłatwiej, bo tu pracujemy i spędzamy najwięcej czasu. Ale do stowarzyszenia należą ludzie z całego Białegostoku, którzy chcą budować społeczność lokalną, której zależy na rozwoju naszego miasta. My skupiliśmy się na jego części, tej położonej przy Warszawskiej. I tu znów w ramach inicjatywy oddolnej organizujemy (w tym roku już po raz czwarty) Święto ulicy Warszawskiej, w trakcie którego każdy, kto chce i ma pomysł, organizuje wydarzenie. Są koncerty, kiermasze książek i ubrań, wystawy, spotkania z autorami książek, pokazy i degustacje kulinarne, spacery historyczne, badania profilaktyczne – słowem: rozbity na dziedzińce wielki festyn, który odbywa się zawsze w pierwszą sobotę września.
Tego samego dnia jest też narodowe czytanie – w tym roku „Dziadów” Mickiewicza. Bierzemy w tym udział z tą różnicą, że u nas jest „społeczne”, a nie „narodowe” czytanie – bo szczerze mówiąc, jeżeli ktoś chce czytać polską klasykę, to nie interesuje nas, jakiej jest narodowości.
Pani zaangażowanie obejmuje także wiele inicjatyw branżowych i społecznych. Jest Pani aktywną członkinią Rady Konsultacyjnej Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku oraz Rady Przedsiębiorczości przy Marszałku Województwa Podlaskiego. W ostatnich latach była też Pani m.in. członkinią Rady Głównej Konfederacji Lewiatan oraz wiceprezeską Podlaskiego Związku Pracodawców. Jak te różne role społeczne i branżowe kształtują Pani podejście do pracy prawnika i liderki? Czy doświadczenia z tych obszarów nawzajem się wzmacniają i inspirują?
Wszystkie doświadczenia są po coś. Wszystkie doświadczenia pomagają zarówno w pracy, jak i działalności społecznej. Bycie liderką to efekt temperamentu, chęci działania, wiedzy i doświadczeń. Kształtuje nas wszystko, czego doświadczamy, ale przede wszystkim ludzie, których spotykamy – a przy tak szerokim spektrum działań jest ich naprawdę wielu. Ich doświadczenia są niewygasającym źródłem inspiracji. Mój udział we wszystkich wymienionych w pytaniu organizacjach spowodował, że przede wszystkim poznałam niesłychanie intersujących ludzi. Nadal ich poznaję. Nie czerpię przecież umiejętności współpracy z ludźmi w zakresie prowadzenia inwestycji budowlanych z książek. Zwłaszcza, że sama je piszę. 😊
Przy tak intensywnym życiu zawodowym może być trudno znaleźć chwilę dla siebie. Jak udaje się Pani łączyć wszystkie obowiązki i znaleźć równowagę między pracą, zaangażowaniem społecznym a życiem prywatnym? Czy ma Pani jakieś sprawdzone sposoby na dbanie o własne zasoby energetyczne?
Energię do wszystkiego dają mi zaangażowani ludzie. Unikam zniechęcających osób, zwłaszcza tych, które pytają, po co to robię i czy mi się chce. Mam ten komfort, że nie muszę każdej z wymienionych w pytaniu dziedzin mojego życia lokować godzinowo w codziennym grafiku jedna po drugiej, bo się przenikają.
Co według Pani pomaga w świadomym budowaniu kariery w prawniczej profesji? Jakie rady przekazałaby Pani młodym prawniczkom i prawnikom, którzy będą czytać tę rozmowę i dopiero rozpoczynają swoją zawodową drogę?
Uczyć się ile się da, zdobywać doświadczenie ile się da i angażować się społecznie. Bez tego nic się nie uda. Chyba, że chce się zostać utrzymankiem/utrzymanką – to wtedy nie trzeba.
Dziękujemy za inspirującą rozmowę!
***
Katarzyna Zuzanna Zadykowicz – radczyni prawna, partnerka w Kancelarii Radców Prawnych Bieluk i Partnerzy, wyróżniona w gronie TOP 25 Women Lawyers in Business by Forbes 2025.
Ekspertka prawa zamówień publicznych, z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w obsłudze prawnej projektów budowlanych i infrastrukturalnych. Aktywnie angażuje się w działalność naukową, ekspercką i społeczną. Jest m.in. doradczynią społeczną Marszałka Województwa Podlaskiego ds. zrównoważonego rozwoju, prezeską Fundacji Wybieram Kobiety oraz wiceprezeską białostockiego Stowarzyszenia Przyjaciół ulicy Warszawskiej. Pełni również funkcję członkini Rady Konsultacyjnej Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku oraz Rady Przedsiębiorczości przy Marszałku Województwa Podlaskiego.
Autorka publikacji z zakresu prawa zamówień publicznych i procesów inwestycyjnych, ceniona za praktyczne podejście, łączenie wiedzy prawniczej z realiami rynku oraz zaangażowanie w rozwój środowiska prawniczego i biznesowego.
0 Comments
No comments!
There are no comments yet, but you can be first to comment this article.